czwartek, 30 września 2010

Prawie jak Bollywood

Plan filmowy
Wracamy do naszego ślicznego pokoju, mycie, drzemka, czyste ubrania, do pełni szczęścia brakuje tylko smacznego obiadu. Wegetariański cheeseburger, falafel (z uwagi na dużą ilość żydowskich hippisów w tutejszych restauracjach jest duży wybór izraelskich potraw) i dwie mrożone kawy. Razem 170 rupii. W drodze powrotnej do hotelu wpadamy przypadkiem na plan filmowy. Tomek, wcześniej bardzo niezadowolony, ze w planach naszej podróży nie uwzględniłam Bombaju, stolicy Bollywood, teraz cieszy się jak dziecko. Są słonie, sztuczne i prawdziwe, dekoracje z kwiatów i świecidełek, które odmieniły stara ruderę we wspaniały pałac i masa barwnych postaci. Mnóstwo gapiów, którzy opanowali całą wolna przestrzeń wokół planu, wspinając się nawet na dachy okolicznych zabudowań. Zgromadzeni ludzie i archaiczny sprzęt nie ułatwiają pracy filmowcom i aktorom.
Z kucharzem w kuchni naszego hotelu
Idziemy na godzinkę na Internet (30 rp) i wracamy na kolację do hotelu. Postanawiam zaryzykować i zamawiam lassi bhang. Wcześniej dokładnie obejrzałam dorodny krzak marihuany w naszym hotelowym ogródku. Do wyboru mam trzy warianty: light, medium i king size. Decyduję się na najsłabszy. Nasz kucharz uspokaja mnie, że przyrządzi naprawdę lekką wersję koktajlu, wewnątrz jest dużo bananów, rodzynek, cząstki granatów i orzeszki. Całość pachnie ziołami. Jak mu wytłumaczyć, że bardziej niż narkotyku obawiam się reakcji żołądka na lód i kefir z bawolego mleka? A jutro czeka nas długa podróż autokarem do Udaipuru... 

2 komentarze:

  1. O, a jak smakuje bhang lassi, jeśli da się to opisać? Nie miałam okazji (jeszcze) spróbować. Nie wiesz, gdzie to w ogóle można dostac tak na co dzień?
    Pozdowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Smakuje tak samo jak zwykłe lassi tylko ma taki specyficzny ziołowy posmak:) Lassi czyli taki rzadki napój jogurtowy, owocowy. Ja najbardziej lubię lassi z mango, na blogu jest gdzieś przepis, wiadomo, że potrawy najlepiej smakują tam, gdzie je "wynaleziono", ale jeśli akurat nie wybierasz się do Indii domowy substytut będzie ok. Oczywiście jeśli w twoim mieście jest jakaś indyjska knajpa, będą tam mieć lassi. Bhang lassi w Polsce nie spróbujesz, bo o ile mi wiadomo, marihuana wciąż jest nielegalna:)

    OdpowiedzUsuń