piątek, 15 października 2010

Indie 235 : Polska 2

13.11
 
Widok z naszej restauracyjki, umieszczonej tradycyjnie na dachu. W tle fort.
Jodhpur. Nasz okropny, śmierdzący i brudny bus de lux zatrzymuje się w pobliżu stacji kolejowej. Od razu wpadamy w sidła rikszarzy. Nie mamy ochoty na długie targi, bierzemy pierwszego lepszego, chociaż jest tłusty, a doświadczenie nasze mówi nam, że gruby hindus to zły hindus. Prosimy, żeby zawiózł nas (50 rupii) do upatrzonego wcześniej w Internecie hotelu. Mają tylko jeden wolny pokój, przeciętny, za 450 rupii. Do pozostania nie zachęca też napis na ścianie głoszący, że zarówno żona, jak i matka gospodarza domu chorują "na płuca", więc uprasza się turystów przybywających z krajów objętych świńską grypą o podanie tej informacji podczas meldowania się. Dla nas taki napis brzmi jak ostrzeżenie "w tym domu szaleje gruźlica", co biorąc pod uwagę rozmiary zachorowalności w Indiach na suchoty, a także standardy higieniczne panujące w tym kraju, wcale nie byłoby aż tak dziwne. Prosimy naszego kierowcę, żeby zawiózł nas do kolejnego hotelu z naszej listy. Ale on uparcie powtarza, że musimy wpierw obejrzeć ten, który on nam poleca. No dobra, niech będzie i tak, jedziemy. Pokój z ciepłą wodą. Woda, owszem będzie, ale od 10. Jest piąta rano. Marzę o prysznicu. Proponują nam nocleg w norze za 400 rupii. Bez okien. Brud. Syf, kiła i mogiła. Płakać mi się chce. Pokazują nam więc najlepszy pokój w hotelu, tuż pod roof top restaurant. Ładny, świeżo odremontowany. 750 rupii, tak dużo jeszcze nie płaciliśmy, ale niech będzie. Zmęczenie osłabia w nas wolę walki. Duże łoże z prawie czystą pościelą i rzeźbionym w drewnie turkusowym wielkim wezgłowiem. 
Pokój w Blue House
Super. Widok na fort i położone w dole miasto. Bierzemy. Oczywiście spełniły się nasze przeczucia co do rikszarza. Życzy sobie 150 rupii. To bardzo dużo jak na transport po mieście w Indiach. Tym bardziej, ze dostanie też prowizję od naszego hotelarza za nagonienie klientów. Nasz błąd, bo nie zapytaliśmy wcześniej ile nas podliczy za dojazd do tego polecanego przez siebie hotelu. Chwila nieuwagi i znów wściekamy się na siebie. Wynik Indie- Polska 235:2. Płacimy, myjemy się i zasypiamy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz